Karpacz - karpacz-kolorowa

Po przyjeździe do Karpacza poszliśmy od razu do miejskiego biura informacji turystycznej. Miła pani udostępniła nam folder
Karpacz wydany przez tutejszą gminę, by propagować swoje największe atrakcje turystom. Gdy dzieci usłyszały o letnim torze saneczkowym nie chciały rozmawiać już o niczym innym. Nawet nie mogły doczekać końca obiadu, tak się niecierpliwiły, i w tej sytuacji tylko szantaż poskutkował. Wystraszyły się, że jeśli nic nie zjedzą to nici ze zjeżdżalni. Karpacz naprawdę z tym centrum sportu i rekreacji Kolorowa strzelił w dziesiątkę. Kolejka była dość spora, ale jest na co czekać. Jedzie się z szybkością 30 km na godzinę przez około 7 minut. Mija się dwa tunele różnej długości, przejeżdża się przez 14 wiraży, 3 uskoki i 2 oczka wodne. Wszyscy stwierdziliśmy, że najbardziej podobał się nam wiraż ślimakowy, który ma aż 560 stopni. Nie dałem się jednak naciągnąć na bungy. To nie dla mnie, o dzieciaki się baliśmy, bo za małe, ale po Karpaczu chodziły nadąsane jeszcze przez 2 dni, starając się na różne sposoby mnie przekonać do tej atrakcji. Byłem nieugięty.
Podobne tematy: